凍頂烏龍茶 Tung-ting Oolong inaczej Dong Ding oraz jesienna aura
凍頂烏龍茶 Dong Ding Oolong (Tung-ting) – klasyka tajwańskich herbat.
Dong Ding oolong – to klasyk herbat tajwańskich z regionu Lugu (鹿谷) w zachodnio-środkowej części wyspy. To jedna z pierwszych herbat na Tajwanie, która nie była produkowana jako produkt na eksport, a raczej na rynek wewnętrzny. Jak głoszą przekazy, sadzonki krzewu herbacianego trafiły z północnej części prowincji Fujian z gór WuYi, ale obróbka listków herbacianych przypomina metodę, jakiej używa się przy produkcji Tie GuanYin z południowego Fujian. W zależności od stopnia przyprażenia otrzymujemy różne w smaku i aromacie napary. Współczesny Dong Ding oolong to grupa herbat trochę różniąca się od tego, który produkowano w latach 80. ubiegłego wieku.
![]() |
Warto
wiedzieć, od kogo pochodzi dany Dong Ding, czy zrobiony jest z
tradycyjnej odmiany Qingxin ( 青心烏龍種)
czy też z nowych kultywarów wyhodowanych w tajwańskim
ośrodku badawczym herbaty ((TRES–Tea
Research and Extension Station
行政院農業委員會茶業改良場
).
Tereny
gdzie powstaje ta herbata, nie są zbyt rozległe
więc jest możliwość prześledzenia, jak i gdzie, w jakich
okolicznościach powstał dany Dong Ding oolong.
Dzisiejsza herbata jest średniej jakości, popijana w większej czarce – bardziej dla relaksu niż delektowania się smakiem czy aromatem. Kiedy przyjdzie czas na przygotowanie herbaty z wyższej półki to wtedy będą użyte mniejsze naczynia. Trzeba przyznać, że nawet średniej jakości Dong Ding oolong daje dużo dobrego smaku jeśli jest poprawnie przygotowany – to znaczy tak, żeby nie był zbyt długo parzony a z drugiej strony temperatura powinna być jak najwyższa.. pow. 95℃
Dong Ding oolong dostarcza trochę innych walorów smakowych niż herbaty,
które powstały w latach 90., które są bardziej kwieciste z
pięknym smakiem, kolorem i aromatem. Jak dla mnie „przyćmiony
”, odpowiednio mocno przyprażony, z rozbudowanym smakiem Dong
Ding jest
bardzo wartościową herbatą
bardzo
pasuje na polskie warunki pogodowe> Lekko pobudza nie zakłóca
spokoju jesiennej aury.




