Cao Bằng green tea w polskiej oprawie.
Niszowa herbata.. prosta ale bardzo smaczna.
..Aby urozmaicić przygotowanie używam polskich przedmiotów : niecki -tacy z drewna lipowego kupionej na kiermaszu folklorystycznym w Medyni Głogowskiej woj.rzeszowskie oraz naczyń ceramicznych Anety Zatyki.
Oględziny suszu :
-wszelorakie liście większe niż wiosenne z pierwszych zbiorów – jak widać lekko skręcone – powierzchownie obrabiane.
Parzenie: Pierwszy raz mam doczynienia z „Cao Bằng green tea” liście duże chyba raczej wymagające traktowania wysoką temperaturą.Parzymy dzisiejszą herbatę tak jak jap. Bancha – czyli w temperaturze powyżej 85℃.
Degustacja:
-miłe zaskoczenie wydobywa się aromat przypominający suszone morele… jak na herbatę wyrabianą bez „mistrzowskiej ręki ” wręcz wspaniale.
Smak – delikatny lekki owocowy – ale niezbyt rozbudowany. Totalnie inna herbata niż popularna typowa z Thai Nguyen. Dobra na 2-3 parzenia niezbyt mocna, bez nuty goryczy. Ta herbata intryguje, niby prosta i nie wyrafinowana jak bancha – ale przyjemny smak kusi do następnego parzenia. Widzę że trzeba
głębiej prześledzić czym jest ten susz…
Oględziny liści dostaraczją kolejną niespodziankę:
Tutaj znaleźć można wszystko od pąków do starych twardych kawalków lisci.






