ART + EAT Tokyo Bakurocho HERBATA
Trudno określić typ co to za spotkania ? Przyjemnie spędzony czas przy herbacie specjalnie produkowanej dla ” Art + Eat”. Pijemy herbate w przetrzeni gdzie każdy przedmiot , produkt ma dokładny opis i historie oraz powód dlaczego tu trafił .
Trudno określić co to za siedziba? Galeria hispsterska ? – chyba nie choć napewno klimat zbliżony do miejsc gdzie przywiązuje się dużo uwagi do współczesnych trendów.
Jest to nieprzeciętny lokal gastronomiczny gdzie potrawy przygotowywane są tylko z produktów które znajdziemy na półkach w galerii .
Pracownicy nie maja tatuaży ani dredów – więc nie ma mowy o alternatywno- rockowych wibracjach. ( Na jednej z półek były słuchawki – ale nie sprawdzilem co to za dźwięki sie wydobywają .)
„Makrobiotyczne nastroje” plus „minimalizm” – tak bym określił klimat tego miejsca.
dwie herbaty z tego samego ogrodu oskydowone liście oraz nie
Herbaty sprowadzane są tylko z jednej górskiej wioski . Oczywiście uprawa organiczna bez pestycydów ale obróbka liści częściowo mechaniczna. Podczas prezentacji omawiano różnicę między herbatami 100 procent oksydowanymi z Japonii a resztą świata . O warunkach uprawy -w wiosce i pracy farmera nad wyselekcjonowaną herbatą.
Było kilka informacji dla uczestników które nie powinny przenikać do osób nie uczestniczących w spotkaniu… takie tam maja relacje z gośćmi.
Ta galeria spożywczo – artystyczna : to pomysl czy ” poczucie estetyki ” właścicielki pani Mariko Take szefowej firmy Alteir Phantom.
Duża dawka japonskiego designu – coś co można poczuć w sklepach Muji – tym że nie absolutnie nie ma tam produktów masowych.
Półka z herbatami – skromna – ale sporo informacji o farmie oraz zdjecia ogrodów herbacianych zachęcają o do spróbowania a potem zaprzyjaźniona się z producentami herbaty.
Herbaty maja tylko z jednej górskiej wioski – specjalnie przygotowywane dla galerii. W tym miejscu można kupić wiele innych rzeczy, wszystkie przedmioty maja dokładny opis i jest możliwość z skontaktowania się z poducentem najczęściej rzemieślnikiem , farmerem czy projektantem.






slow life, slow food = zen 🙂
Uczeń kiedyś zapytał mistrza czym jest oświecenie. Mistrz odpowiedział, że to co robi: je, śpi, pracuje…
Ależ my to robimy codziennie – zdziwił się uczeń – jemy, śpimy, pracujemy; gdzie tu oświecenie?
Tak, ale ja jak jem to jem, jak śpię to śpię, a jak pracuję to pracuję.
Bardzo sympatyczny wpis. Fajne zdjęcia. Uśmiech się do siebie i pozytywnie Ci zazdroszczę możliwości obcowania z takimi fajnymi ludźmi i bycia w takich ciekawych miejscach. To musi być bardzo pozytywne przeżycie i duża dawka dobrych wibracji.